• Wpisów:103
  • Średnio co: 20 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 15:59
  • Licznik odwiedzin:5 988 / 2176 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

103 wpisy i licznik 787 wejść na 55 dni
 

 

Dom ogarnięty więc nie jest źle, reszta dnia wolna tylko nie wiem co z nią zrobić...zaczęłam robić porządki w szafkach, więc może je dokończę...albo wezmę się za czytanie bo mam tego sporo...generalnie muszę przeczytać "Ferdydurke", "Przedwiośnie", i "Inny świat"
jeśli chodzi o zaległe, niedoczytane lektury...z przyszłych mam do przeczytania "Tango" i "Folwark zwierzęcy"...na prezentację maturalną "Potop" i "Narrenturm" Sapkowskiego...muszę znaleść jeszcze trzecią książkę i zacząć gromadzić materiały...no i jeszcze książki które dostałam na osiemnastkę, czyli "Niedokończone opowieści" Tolkiena i "Atlantydę odnalezioną" Cusslera...ale te już są mniej pilne i trzeba też powtórzyć trochę do matury, pouczyć się na sprawdziany po feriach...

Zapowiadają się fascynujące ferie

I znowu się wkurzyłam na W...nie odezwał się wieczorem...pewnie polazł na jakąś zabawę u niego na wsi...chociaż M. jak wtedy gadała gdzie by się wybrać na imprezę to coś mówiła że ma być tam zabawa, ale jeśli dobrze pamiętam to mówiła o niedzieli...zresztą nawet nie chodzi mi o to że poszedł...no chyba że był inny powód...ale mógł chociaż napisać że nie popiszemy żebym nie czekała jak głupia na tym gadu...

Dlaczego wszystko ostatnio mnie wkurza? Wcześniej myślałam że to wina PMS, później że okresu...ale teraz jestem po okresie i powinno być w porządku...

Chyba coś jest ze mną nie tak...
  • awatar Pingulinka: @pink_lips: może i tak...ale zwykle mam tak przed okresem...byle co może mnie wkurzyć...a po okresie jest ok...a teraz tak nie jest i trochę mnie to martwi :/
  • awatar lipstick ♥: to że się tak wkurzasz ja bym zdefiniowała temperamentem;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

P. była u mnie i od razu mam lepszy humor i porządek w szafie chciała pożyczyć bluzkę na jutrzejszą choinkę w szkole i przy okazji poskładała mi bluzki po swojemu chciała też pożyczyć moje kupione dzisiaj spodnie ale powiedziała że ja będę miała zaszczyt ich "rozdziewiczenia", he he

A potem leżałyśmy w łóżku ( bez skojarzeń ) i wcinałyśmy delicje bo zachciało jej się słodkiego ach ten okres

I jak się uda to może pod koniec ferii wybierzemy się na dyskotekę z jej chłopakiem i jakimś jego kolegą ponoć ładny więc może być ciekawie
A mój blog ma już 100 wpisów, działa już 53 dni i w ciągu tego czasu miał 758 odwiedzin szczerze mówiąc nie myślałam że będę taka systematyczna, oby dalej tak szło dziękuję wam bardzo
  • awatar Gość: no ładnie Kingusiu opisujesz swoje życie erotyczne, pozdrowienia od starej koleżanki z klasy w gimnazjum ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Jednak nie poszłam dzisiaj do szkoły no sorry, na polski, WOS i dwa wf nie opłacało mi się iść...a że mama jechała do lekarza to i tak byłam w mieście

Byłyśmy na małych zakupach i kupiłam sobie portfel z przeceny w Housie


I spodnie ale to już w innym sklepie

No i widziałam się z W...ale co to jest godzina...gucio i nic...jeszcze może się okazać że przez dwa tygodnie się nie zobaczymy...pieprzę takie ferie...będę gnić w domu sama

Aż mi się płakać chce...w ogóle ostatnio łatwo jebie mi się humor...
  • awatar Pingulinka: Sorry za pomyłkę portfel był kupiony w Croppie, te dwa sklepy są blisko siebie i mi się pomyliły ;)
  • awatar Pingulinka: @adelastra: 14 zł, przecena z 30 zł, ale nie wiem czy ta okazja obowiązuje wszędzie ;)
  • awatar adelastra: ile dałaś za ten portfel .?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Znaleziono na lewica.pl dzięki komentarzowi na jakimś forum, już nie pamiętam jakim

Ludwig Bodmer: Całujcie mnie wszyscy w dupę

Ekonomiści wszelkiej maści,
Pryszczaci chłopcy z upeeru,
Balcerowicza entuzjaści,
Lobbyści od deweloperów,
Wolnorynkowych buców banda,
Co "socjal" pragnie wziąć pod lupę,
Szlam z kapitalistycznego szamba,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Eksperci FORu, Lewiatana,
Dziwki londyńskiej finansjery,
Sfora żołdaków przepłacana,
Strojna w krawaty i gajery,
Deregulacyjni cwaniacy,
Co chcecie likwidować UPe
Brzuch pasąc kosztem ludzi pracy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Wąsaci polscy biznesmeni,
Co z trudem pchacie firmę marną,
I wciąż jesteście oburzeni,
Że nie chcę robić za półdarmo,
I wy, karbowi z korporacji,
Każdy z kredytem na chałupę,
Spece od racjonalizacji,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Gowiny chore z nienawiści,
Co nocą krzyk zarodków słyszą,
Pół chrześcijanie pół faszyści
Co żądzą krwi i jadem dyszą
Hołownie cywilizowane,
Dialogu przepełnione duchem
(bo fobie lepiej maskowane),
Niech mnie całują wszyscy w dupę.

I wielkomiejskie wy hipstery,
(połowa Žižka ma pod pachą)
Wy, co was brzydzą pegieery,
Bo bieda, wódka, chleb z kiełbasą,
Mamlecie coś o tkance miejskiej,
W dzielnicy, co od dawna trupem.
Więc razem z bęcwałami z Czerskiej
Całujcie mnie wszyscy w dupę

Sumień narodu budziciele
I miłośnicy Pinocheta
(żałośni samogwałciciele
walczą z komuną sprzed peceta),
Zaplute narodowe gnoje,
Co ojczyźnianą sadzą kupę,
Z kościelnych krucht dewotek roje
Całujcie mnie wszyscy w dupę

Item biurowa klasa średnia
(każdy się robi na burżuja),
ta wykształcona, nowoczesna,
(jeden w drugiego kawał chuja),
Wiejskiego się pozbyli smrodu:
Clubbing, garnitur, Ipad, skuter-
Na mózgu kożuch ciemnogrodu
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I wy obleśni alfa samce,
Co dumę swą trzymacie w gaciach
(mózgi prawdopodobnie tamże),
I grillujecie w wiejskich daczach,
Zakompleksieni tatusiowie
(każdy to drugi Gary Cooper),
Aut posiadaczy całe mrowie,
Całujcie mnie wszyscy w dupę

I wszyscy, których nie oplułem,
(Bo szkoda na was mojej śliny)
Co we łbach macie gówno z mułem:
Drobnomieszczańskie skurwysyny,
Grubi prezesi, senatorzy
Powtórzę dla was też, z przytupem,
Księża, piłkarze i jurorzy
Całujcie mnie wszyscy w dupę!
Ludwig Bodmer

*Dziękujemy autorowi za zgodę na publikację utworu.*

Mam nadzieję że nie trafię za to do więzienia
  • awatar Wszystko ma swoje wady, zalety ♥: ZGADZAM SIĘ Z TYM CO NAPISAŁAŚ NIEKTÓRYM LUDZIĄ GÓWNO ZA PRZEPROSZENIEM OBCHODZĄ INNI LUDZIE A BARDZOO SZKODA MIK TEJ DZIEWCZYNKI MA DOPIERO 6 MIESIĘCY I POMOŻESZ MI TO ROZSYŁAĆ PO CAŁEJ SIECI ?? Porwano półroczne niemowlę pomóżcie NAGRODA 100000 zł !!!! MIEJSCE PORWANIA : SOSNOWCE !!! Policjanci poszukują sześciomiesięcznej dziewczynki, która według relacji jej matki została we wtorek wieczorem porwana z wózka w centrum Sosnowce. W akcję zaangażowanych jest ponad 30 funkcjonariuszy - poinformował PAP Paweł Warchoł z sosnowieckiej policji. O zniknięciu małej Magdy policjanci dowiedzieli się po godz. 18 od przedstawicieli pogotowia ratunkowego. Przy ul. Legionów udzielali oni pomocy kobiecie, która straciła przytomność. "Z relacji kobiety wynikało, że została zaatakowana od tyłu, a kiedy ocknęła się, w wózku nie było jej córeczki. Niczego więcej nie pamięta" - powiedział podkomisarz Warchoł. TO CO MAM NA BLOGU ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Prawie czuję ferie, jutro lekcje lajtowe więc właściwie nie muszę się uczyć

W szkole nudy, oprócz tego że dostałam 4 z biologii, z odpowiedzi więc na jakiś czas powinnam być "bezpieczna" chemię olałam jeśli chodzi o powtórzenie węglowodorów, ale na szczęście robiliśmy zadania, nie pytała nikogo

Znowu się wkurzyłam na M. i J...fajnie, gadają sobie z koleżanką przy mnie gdzie by tu się na imprezę wybrać a mnie nawet nie spytają czy też bym chciała...no po prostu super...

Niedługo nie wytrzymam i chyba w końcu im wszystko wygarnę...
 

 

1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
9.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Ale dzisiaj rano było ślisko na początku jezdnia była zaśnieżona więc jakoś dało się przejechać rowerem, ale później był normalnie lód na jezdni...i jak przejeżdżałam przez skrzyżowanie to zaliczyłam upadek...na szczęście nie byłam bardzo obolała

W szkole w miarę, oprócz tej nieszczęsnej fizyki chyba dostanę pałę z tego sprawdzianu ale trudno do końca roku trochę czasu jest więc da się radę

Z W. było w miarę, bałam się że zły humor nadal mi się utrzyma no i dostałam zaproszenie na osiemnastkę na 4 lutego więc nie jest źle

No i może jednak W. odwiedzi mnie w środku ferii szkoda że musimy mieszkać tak daleko od siebie no i będzie musiał pomagać rodzicom w gospodarstwie więc w tygodniu się zbytnio nie urwie...jesli już to zostają weekendy na spotkania, o ile będzie miał jak przyjechać...aż mi się ferii odechciewa...

Muszę później chemię ogarnąć a strasznie mi się nie chce...
  • awatar adelastra: mi też sie nic nie chce a też mam do ogarnięcia troooche do szkoły.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

NIE dla ACTA, TAK dla aktów
 

 

W. odezwał się niedawno...pisał że jego tacie udało się kupić reflektor i zderzak za nieco ponad stówę...skrzynia biegów nie jest bardzo uszkodzona...a zawieszenie da się naprawić samemu...więc naprawa samochodu wyniesie koło 300 zł a nie tysiąca jak szacował...nie tak źle...przynajmniej jego rodzice nie są na niego tak bardzo źli...

Ciekawe tylko kiedy znowu będzie mógł nim jeździć...

No i nadal nie wiem o co mu chodziło w tym sms...może dowiem się później, jak już skończy swoje obowiązki...
Muszę ogarnąć fizykę na jutrzejszy sprawdzian...a kompletnie mi się nie chce...poza tym nie trawię tego przedmiotu...
 

 

Niemiecki poszedł chyba w miarę...czwórka powinna być chociaż dobrze byłoby dostać piątkę...ale się zobaczy...reszta lekcji bez większych rewelacji...

Byłam w housie i w croppie...sporo przecen ale jakoś nic mi się nie podobało...właściwie to tylko portfele wpadły mi w oko...15 czy 20 zł to nie taka zła cena

Przymierzałam czarną bokserkę bo od dłuższego czasu marzy mi się taka, ewentualnie biała...rany jaka ja gruba jestem...i w ogóle nie mam talii...muszę się wziąć za siebie w ferie...

W. mnie dobił...nie wiem, może to wina mojej nadwrażliwości i tego że wszystko biorę do siebie...nie wiem...czekałam na niego bo miałam 6 lekcji a on 7...ale wyszedł nieco wcześniej więc mieliśmy więcej czasu...poszliśmy na stację bo miał autobus o 15, jechał nim bo jego brat jest na jakimś wyjeździe a zawsze z nim wracał...no i było wszystko ok...pyta się o której mam autobus to mówię że 15.40...i pyta się czy nie mam wcześniejszego, więc mówię że mam o 14.35...a on wyjeżdża mi czy ja jestem mądra, że mogłam powiedzieć to bym pojechała tym wcześniejszym...noż kurde...przecież skoro po 7 lekcjach mam 10 minut do autobusu to przecież nie proponowałabym mu że go odprowadzę na stację...specjalnie czekałam godzinę i planowałam jechać późniejszym autobusem żeby się z nim zobaczyć...

Ledwo się powstrzymałam żeby się nie wkurzyć...i jakoś mi się udało...potem staliśmy trochę z jego kolegami których poznałam na studniówce...potem dołączyła J...jak W. pojechał to gadałyśmy chwilę...kolejna "zmartwiona" moim stanem zdrowia po sobocie...eh...

Później W. po krótkiej wymianie wiadomości przysyła mi sms "i widzisz, z ciekawymi ludźmi można się spotkać, tylko ty nigdy nie chcesz wejść głębiej " że co? niby później napisał że chodziło mu o dach nad przystankiem...jasne...no i poczułam się jakby ta cała walka ze swoją nieśmiałością, próby poznawania nowych ludzi, ogarnianie się po rozstaniu z B. nic mi nie dały...jakby nic się nie zmieniło...

Wracałam z B. i gadałam z nim o tym...ale średnio mi to pomogło...trudno...przynajmniej się wygadałam...

Mam dość wszystkiego...
  • awatar Pingulinka: @Loove me !: u mnie takie nastroje to norma ;) chociaż jestem po okresie więc teoretycznie nie jestem w stanie "wszystko mnie wkurza"...
  • awatar Loove me !: nie martw się
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Eh, i jak tu kogoś opieprzać jak ta osoba jest podłamana? Pocieszałam W. bo wpadł w gadkę że wszystko mu się sypie, że wszystko jest bez sensu, że do niczego się nie nadaje...na szczęście dzisiaj był w lepszym humorze, przynajmniej przez sms-y może jutro się zobaczymy...

Za to widziałam B. w autobusie...chyba trochę się zmartwił czy nic mi się nie stało no i nie nabijał się z W. czego się obawiałam...

Za to M. mnie wkurzyła...ani się nie spytała czy nic mi się wtedy nie stało, ani nie powiedziała że jakbym chciała to mogę się z nią zabrać na jakąś imprezę w przyszłości...nic...tylko sama zaczyna nawijać jak było fajnie w sobotę bo jednak udało jej się pojechać na inną dyskotekę...no super...to po co mi taka "przyjaźń"? I tak ostatnio tylko mnie wkurza...

W szkole w miarę ok, 4+ z matmy, tylko ta pała z chemii...ale na razie średnio mnie to rusza

A dzisiejszy wieczór jest sponsorowany przez niemiecki

Jeszcze 4 dni...
  • awatar Pingulinka: @adelastra: u mnie takie dziwne myśli to norma zauważę dwuznaczność nawet tam gdzie jej nie ma :P
  • awatar adelastra: @Pingulinka: hahaha .:D no ładnie ;D chyba wiem o czym pomyślałaś.;p
  • awatar story of my life.: a moim zdaniem z tymi zdjęciami to jest przeginka. bo autorzy wstawiają je na swoje profile i mogą nie życzyć sobie, aby te zdjęcia wędrowały po całym internecie. a wejdzie ktoś, skopiuje, wstawi na którąś z tych stron. a to jest normalna kradzież. ja również wstawiam swoje różne zdjęcia i nie chciałabym, żeby ktoś od tak zapisał sobie na dysku i puszczał w internet. no sorry, ale nikt nie ma takiego prawa a jak chce, to niech wstawia na te strony zdjęcia swojego autorstwa.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

Czy opis o przyjebaniu samochodem w znak drogowy jest mało wystarczający aby zainteresować się mną przynajmniej na gadu?

Ludzie mają mnie w dupie...czasami mam wrażenie że gdybym zniknęła to mało kto by to zauważył...

Byle do ferii,byle przetrwać ten tydzień...i prace klasowe z niemca i fizyki...jak mi się nie chce uczyć...

Mam ochotę przyjebać W. a potem się do niego przytulić...albo na odwrót...
Fuck it all...
 

 

No to sobie poimprezowałam...

A miało być tak pięknie...wieczorem tata podwiózł mnie kawałek do miasta żeby W. miał bliżej po mnie jechać...odebrał mnie i pojechaliśmy jeszcze po dwójkę jego znajomych...i ruszyliśmy w drogę...

Śnieg sypał nieźle ale droga była w miarę sucha, przynajmniej jak jechałam z tatą...W. jechał raczej szybko ale wydaje mi się że dość pewnie...szczerze mówiąc nie przyszło mi do głowy żeby powiedzieć mu żeby zwolnił...nawet nie mam pewności jak szybko jechał...nie patrzyłam na szybkościomierz...

No i ten nieszczęsny zakręt...wcześniej było kilka i było w porządku...a na tym nie wyrobił...wszystko działo się tak szybko, widziałam tylko że jedziemy prosto na znak...kompletny szok...

Samochód nie nadawał się do jazdy...kompletnie położyliśmy znak, i uszkodziliśmy skrzynię biegów i chyba zawieszenie...generalnie nie dało się ruszyć dalej...dobrze że jego znajomi przejeżdżali to pomogli wypchnąć samochód z pola...W. zadzwonił po brata i nas odholował...tamci znajomi zabrali się z kimś innym na tą imprezę a ja pojechałam z W...
No i był mały problem...nie miałam jak dostać się do domu...nie dość że taka pogoda to jeszcze tata drogi nie zna...dobrze że mama W. zaproponowała mi zebym przenocowała...posiedziałam trochę w jego pokoju...widziałam że jest podłamany tym wszystkim...mówił że może gdyby jechał wolniej, gdyby nie zaczął hamować,gdyby ten znak tam nie stał to może byłoby dobrze...pocieszałam go jak mogłam a potem poszłam spać do drugiego pokoju...

I jak leżałam na tym materacu to miałam ochotę się na niego wydrzeć że mógł jechać wolniej,że mógł uważać,że teraz mam wszelkie imprezy z głowy bo z kim sie zabiorę...ale nie mogłabym, i tak dostanie niezły ochrzan od rodziców...brakowało zebym i ja mu dołożyła...
Usnęłam chyba po godzinie...jak się obudziłam to leżałam jakiś czas...i W. przyszedł do mnie...leżeliśmy jakiś czas na materacu wtuleni w siebie...a potem zeszliśmy do kuchni na herbatę...przy okazji poznałam jego brata i dwie z trzech sióstr ta siedmioletnia chyba mnie polubiła bo potem się tuliła do mnie co chwila

Koło 10 jego brat odwiózł mnie do miasta gdzie odebrał mnie tata...szczerze mówiąc spodziewałam się większego ochrzanu...głównie było czepianie się że mogę być w ciąży -.- ja nie mogę przecież spaliśmy w osobnych pokojach...i że mi się imprez zachciało...a skąd ja mogłam wiedziec że tak się to skończy?

Mam nadzieję że W. nie będzie miał wielkiej awantury...przy mnie jego rodzice byli spokojni, ale wiadomo jak będzie teraz...naprawa będzie kosztować z półtora tysiąca...no i za szybko nie dostanie samochodu do jazdy...

Tak więc wyglada na to że imprezy z najbliższym czasie poszły się jebać...
  • awatar Gość: malgorzata-m.blogspot.com zapraszam!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Powoli w imprezowym nastroju

Powoli trzeba zacząć się ogarniać

I dopracować kwestię stroju

Party time!
 

 

1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
 

 

Efekty mojej dzisiejszej wizyty w Rossmanie :
A to efekt mojej wizyty u P. :
Jakość niestety średnia bo światło było słabe ale wyszło całkiem całkiem no i pożyczyłam dwie bluzki muszę się zastanowić którą jutro założyć
 

 

W szkole nudy, wiadomo - polski, WOS i dwa w-f to niezbyt fascynujące połączenie chociaż z drugiej strony mieszanka idealna na piątek bo nie wymaga zbyt wiele myślenia

Miałam czekać godzinę na W. więc wybrałam się do empika zobaczyć co jest ciekawego. Stoję i przeglądam sobie bravo (niestety nie było ciekawych dodatków bo głównie dlatego je kupuję ), i nie kto inny tylko B. mówi mi "cześć". I mi popsuł humor bo te jego żarty zbytnio mnie nie śmieszyły -.- no i z 1000 razy słyszałam jego "zastrzeżenia" względem mnie...ok, wiem że żartował ale po prostu nie miałam nastroju na jego żarty...pomyśleć że równo 2 lata temu był nasz pierwszy pocałunek...aaj, jak ten czas szybko leci...spytałam się go czy wie co dzisiaj mamy za dzień...a on że tak ale zaśmiał się że raczej nie uczcimy go tak jak rocznicy pierwszego razu...no chyba że bardzo chcę...dał mi buziaka w policzek i się zmył...jaki się wierny zrobił, ja nie mogę...jakoś w sierpniu się nią nie przejmował jak ze mną spał...chociaż niby miał opory...tja...
Miałam jeszcze trochę czasu więc wybrałam się do rossmana i humor trochę mi się poprawił wstawię później zdjęcia

Potem wróciłam do empika i dalej czekałam na W nie należy go wpuszczać do działu historycznego bo trzeba go potem siłą wyciągać, słowo daję
Potem szliśmy na stację, a po drodze zachowywaliśmy się jak dzieci co chwilą się łaskotaliśmy, a ja zabrałam mu czapkę co prawda odebrał mi ją później ale i tak miał włosy mokre od padającego śniegu tak jak ja zażartował że wyglądam jak czarownica z tymi włosami, wredny jak go poczochrałam to też nie wyglądał lepiej, hi hi
Niedługo ruszam do P.
 

 

Aaj, nigdy więcej takiego późnego wstawania...co z tego że nastawię budzik wcześniej skoro i tak nie chce mi się ruszyć z łóżka? Przez to często zasypiam ponownie a potem musze sie spieszyć żeby zdążyć na autobus...

Może jutro się wyśpię, w ogóle nie chce mi się iść na fakultety z anglika...więc pewnie pojadę późniejszym autobusem...

Moja mama dzisiaj mnie zaskoczyła...spytała się mnie dzisiaj czy ja piłam piwo...WTF? ja byłam tylko na pizzy z W, nawet wody nie piłam a co dopiero coś alkoholowego...później coś się zaczęła tłumaczyć że może to rozpuszczalnik tak pachnie bo tata coś robił w garażu...fajnie, tylko piwo i rozpuszczalnik pachną trochę inaczej no nie? Ja nie wiem, alkoholiczkę ze mnie robi czy co?

Muszę jechać z nim w sobotę na dyskotekę, muszę muszę...sporo stresu i emocji miałam ostatnio więc trzeba to jakoś odreagować eh, i pomyśleć że nigdy nie byłam na prawdziwej dyskotece...a mam 18 lat -.- niektóre z was pewnie by to rozśmieszyło, 13-latki nieraz na takie imprezy jeżdżą, ale taka prawda...co poradzić że nigdy nie chcieli mnie gdzieś puścić...a później to już nawet nie było z kim...pewnie kompletnie nie będę wiedziała co tam robić ale może jakoś to będzie...

Oczywiście podstawowy problem - nie mam się w co ubrać! muszę jutro wpaść do P. i jej trochę szafę przetrząsnąć
 

 

No i nie zdałam...

Wiedziałam że tak będzie, już jakoś od początku średnio mi szło...pewnie już na placu bym oblała, dobrze że egzaminator był w miarę miły...tylko nie wiem czemu się tak mojemu zdjęciu na dowodzie przyglądał, jakbym kurde była do siebie niepodobna...i jakoś mnie to zestresowało...

Olej silnikowy dobrze pokazałam ale przy światłach pozycyjnych nie wiem czemu myślałam że są tylko z przodu...i łuk musiałam powtórzyć bo za mało patrzyłam się w tylną szybę...górka poszła w miarę...no i przy wyjeździe z bramy ustawiłam się po lewej stronie...

Dobrze że przynajmniej na placu nie oblałam, to by dopiero było...ale złapał mnie na jednokierunkowych...zawsze instruktor mi mówił że mam dwa razy skręcić w lewo więc wiedziałam że przy skręcie mam od razu się ustawić do lewej strony, a on mi powiedział raz no i zgłupiałam...i zajechałam komuś drogę...no i oczywiście za mało dynamicznie jeżdżę...

Teraz W. mnie pociesza że będzie dobrze...oby...muszę sama poćwiczyć w swojej okolicy bo te parę dodatkowych godzin to mi gucio da...jak przez 30 godzin nie nabrałam pewności siebie za kółkiem to nie zrobię tego w kilka...

Mama mówi że dzisiaj w nocy śnił jej się dziadek...a to znaczy że się coś nie uda...i to nie przypadek bo przed moją studniówką też jej się śnił...a przecież nie wiedziałam o tym żeby zadziałała zasada "samospełniającej się przepowiedni"...więc to nie może być przypadek, mimo że raczej nie jestem przesądną osobą...

Teraz siedzę w domu, bo pała z fizyki raczej by mnie nie pocieszyła, a jakby M. i J. zaczęły mnie pocieszać to chyba w końcu bym im przypierdoliła...

Muszę się później za lekcje wziąć...i w ogóle dowiedzieć się co było dzisiaj w szkole, ale to już później...
 

 

Jebie mnie to wszystko, jutro nie idę do szkoły, nie mam dziś głowy do nauki, a jak obleję egzamin (co jest pewne) to tym bardziej nie będzie chciało mi się iść. Poszłabym dla fizyki ale jak nie ogarnę jej dzisiaj to nic nie będę umieć...huk, skseruję od kogoś notatki i da się radę, ja chcę tylko tróję na koniec roku i święty spokój.

Nie powinnam gadać z B. gdy jestem wkurzona na wszystkich bo ten człowiek mnie dobija wtedy. Niby jest w miarę bo mogę z nim swobodnie gadać o jego związku, a wczesniej jakakolwiek wzmianka mnie wkurwiała...swoją drogą wrócił do tej swojej która miała drugiego na boku a wcześniej też zbyt wierna nie była...chociaż i on święty nie jest, bo sam ją zdradził, i to ze mną, wtedy co chciał do mnie wrócić w wakacje...pojebani są...nie zdziwiłabym się gdyby po prostu leciał na jej cycki i kasę...

Chociaż ponoć w związku z nią jest "to coś" czego nie było między nami...i że właśnie dlatego się ze mną rozstał, bo mu "tego czegoś" brakowało...i to jest ten prawdziwy powód którego tak bardzo nie chciał wyjawić nikomu a zwłaszcza mi?no ciekawe...

I jeszcze w autobusie powiedział coś w stylu że z nią się nigdy nie nudzi i zawsze może z nią pogadać...no fajnie, zabrzmiało to tak jakbym była nudna...niby później na gadu tłumaczył że może nie jestem duszą towarzystwa ale fajna ze mnie babka i bla bla bla...tja, każdy tak mówi...wazeliniarze cholerni...

I po chuja ja z nim gadam, No po kiego chuja? Jeszcze jak mam okres co się równa stanowi "dajcie mi wszyscy spokój bo mnie wkurwiacie"? Zresztą może gdyby nie to to może bym sie tak tym nie przejęła...

Niech mnie ktoś przytuli...

Idę się zakopać pod kołdrę i raczej prędko spod niej nie wyjdę...
 

 

Masakra z tymi jazdami...nie wiem jak ja zdam ten egzamin jutro...kurcze myślałam że będzie lepiej...chcę dobrze a wychodzi mi źle...najgorzej z tymi pierwszeństwami bo czasami gubię się kogo powinnam przepuścić a kogo nie...

Nie wiem jak to będzie...
  • awatar skazananahiphop: Masz jakies pytania, pytaj :D pozdrawiam, kursantka ;D Skrzyżowania nie są takie złe;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Do domu wróciłam strasznie padnięta ale i zadowolona byłam w domu jakoś po 6 i spałam do 11, z młodszym rodzeństwem dłużej się nie da a i tak budziłam się co jakiś czas więc chyba mi wystarczyło
Na szczęście nie było większych efektów ubocznych, tylko trochę mnie suszyło ogarnęłam się trochę się "pouczyłam" i zaczęłam się przygotowywać na poprawkę
Trochę się wkurzyłam bo mama zaczęła mi zawracać dupę że nie mam się w co ubrać a moja wina że mnie nigdzie nie puszczali i w ogóle nie wiem co i jak? założyłam w końcu sukienkę co miałam w sobotę, sweterek i baleriny
Poprawiny też były świetne wypiłam tylko jedną kolejkę bo obiecałam rodzicom że nie wypiję potańczyłam, pogadałam i uśmiałam się znowu z kolega humanistą jego gadki nie sposób streścić

A tańczenie z W...mrrr...aż mnie mrowiło czasami jak w sobotę
W ogóle ostatnio mam małą chcicę ale mam dzisiaj okres i nic z nią nie zrobię aaj...brzuch mnie trochę pobolewa i średnio się czuję...muszę jeszcze trochę lekcje ogarnąć i iść spać...jutro mam 4 godziny jazdy a w środę egzamin...masakra...

Bilanse wznawiam od jutra, przez te parę dni daję sobie trochę luzu
 

 

Powinnam to dać wczoraj ale były problemy z netem i zrobienie notki graniczyło z cudem ale teraz powinno być ok
W sobotę rano złapał mnie zły nastrój, nie wiem czemu i oczywiście było że mogłam powiedzieć że nie idę, że jak mam iść w złym humorze to po co idę i inne rzeczy których już nie chce mi się przytaczać...już prawie się popłakałam...ale jakoś mnie minęło i czekałam aż po mnie przyjadą, bo szwagier W. miał wziąć nas i jeszcze dwie osoby...
Bałam się że znowu mi coś przytnie albo tak się spije że będę musiała go z podłogi zbierać...o 17 byliśmy na miejscu, wiadomo, próby generalne ogarnianie tego wszystkiego i w ogóle...potem polonez, przemowy, podziękowania no i tradycyjny walc z nauczycielami na koniec W. też miał tańczyć ale nie było nauczycielki z którą miał tańczyć szkoda trochę
Bardzo obawiałam się jak to wszystko będzie...zwłaszcza pierwszego tańca...w końcu w tamtą sobotę wtedy się wszystko pochrzaniło...ale na szczęście było dobrze, a wręcz zajebiście najwyraźniej porządny opieprz i obraza majestatu zadziałała
Chociaż myślę że to też kwestia towarzystwa...ok, wypiłam trochę (no dobra sporo tego było ale na całą imprezę to nie tak źle, w końcu wszystko pamietam ), ale jak się nie ma z kim bawić to nawet alkohol nie pomoże

Po prostu jego klasa jest bardziej zgrana...a u mnie grupy, grupki i grupeczki...każdy trzyma ze sobą...no i wiadomo u mnie w klasie są dzieciaki lekarzy, w końcu najlepsze liceum w mieście...więc "ważniaków" u mnie nie brak...
Więc się wytańczyłam, wypiłam, pogadałam i ogólnie wybawiłam całkiem niezłe branie na parkiecie miałam, nie tylko na zasadzie "wymiany" pod koniec jeden mnie przez kilka tańców puścić nie chciał ale jak ręka mu zaczęła schodzić dziwnie nisko to się wymknęłam
I muszę przyznać że W. ma dość pokręconych znajomych jeden kolega, humanista i trochę dżentelmen ciagle doprowadzał mnie do głupawki ^^ zajebisty gościu a W. Nawet powiedział że dobrze mu się tanczy ze mną mam tylko nadzieję że to było przez kilka szczerość a nie alkohol lub strach parę innych komplementów też usłyszałam, i wiem że są szczere ale ich lepiej mówić nie będę...

C.d.n.
 

 

Wybaczcie że nie wrzuciłam tego wczoraj ale kompletnie nie chciało się wczytać
Później napiszę dokładniej jak było na imprezie ale mogę powiedzieć że było świetnie
 

 





Baza podobna do tej w zeszłą sobotę, zmieniam tylko dodatki

Ten pasek będzie zamiast tego od sukienki
I czarne rajstopy

Niedługo wrócę od fryzjera
 

 

Bilans:
- jogurt naturalny z musli - 410 kcal
- 2 kanapki z wędliną i ogórkiem kiszonym - 250 kcal
- jogurt pitny jabłkowo-miętowy - 330 kcal
- 6 placków ziemniaczanych - 560 kcal
Razem: 1550 kcal
Nosi mnie żeby zrobić coś twórczego
 

 

Co za dzień...kurcze, nie jestem przesądna ale mam dziwne wrażenie że dzisiejsza data jakoś na to wpłynęła

Jazdy szły mi tragicznie, i to od początku...właściwie cały czas się przy czymś myliłam...już drugi raz miałam ochotę się popłakać w czasie jazd...a egzamin w środę i zostały mi 4 godziny...nie wiem jak ja to zrobię...ale moja współpasażerka ma w tym samym terminie i godzinie egzamin (drugie podejście), więc żartowałyśmy że jak nie zdamy to będziemy się pocieszać

Gdy już dotarłam do szkoły w czasie przebierania się uświadomiłam sobie że zostawiłam czapkę w samochodzie zawsze chowałam ją do torby więc byłam przekonana że mam ją przy sobie...i nie wiem czemu myślałam że tuż po jazdach mam wolną godzinę w szkole...a tak naprawdę miałam polski...gdy się skapnęłam to uznałam że już nie opłaca mi się iść na niego

A teraz siedzę w empiku i czekam na W...i mam nadzieję że już nic dzisiaj się nie stanie
  • awatar Pingulinka: @` EmO ♥.: ja tez nie, nie wierzę w przesądy ale dzisiaj to była jakaś dziwna kumulacja małych pechów :P
  • awatar `Ruda ♥.: ja tam nie mam nic do 13. Dla mnie jest ona szczęśliwa;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

W. pojechał jakiś czas temu...pogoda niezbyt, pada i jest ślisko...mam nadzieję że nic mu nie będzie...

Próba trwała dwie godziny bo były wszystkie klasy, no i ogarnialiśmy mniej więcej co i jak w sobotę...chociaż chyba pół tego czasu staliśmy no i wiadomo poćwiczyliśmy poloneza...chyba nie jest źle

Myślałam że koło ósmej będziemy u mnie ale ponieważ próba się przedłużyła więc byliśmy za piętnaście dziewiąta...właściwie wszyscy szli spać więc bez przeszkód poszliśmy na górę do mojego pokoju...

W. nadal chciał nauczyć mnie tańczyć...ale nie miałam ochoty...po prostu się bałam...znając życie w ogóle by mi nie szło i co?ledwo odzyskałam dobry nastrój i znowu mam być wkurzona?nie chcę tego...trudno może się czepiać w sobotę, ze przecież chciał mnie nauczyć i w ogóle...trudno...jeśli to jest dla niego ważniejsze niż to żebym się dobrze bawiła to muszę się nad tym wszystkim zastanowić...

Jakoś się wykręciłam i leżeliśmy na łóżku wiadomo że nie byliśmy grzeczni chociaż dzisiaj było jakoś tak spokojniej i delikatniej...cóż, właściwie czemu nie, tak też jest fajnie
Bilans:
- serek wiejski - 200 kcal
- 2 kanapki z pasztetową - 320 kcal
- 2 jabłka - 70 kcal
- zupa ziemniaczana - 160 kcal
- kawałek mięsa z kurczaka z zupy - 110 kcal
- 2 kanapki z pasztetową i ogórkiem kiszonym - 270 kcal
Razem: 1130 kcal
 

 

W szkole lekka lipa...z paru przedmiotów zgłosiłam kropki, a sprawdzian z chemii zawaliłam ok, bilanse elektronowe umiem robić, ale jak trzeba było najpierw uzupełnić te reakcje substratami lub produktami to co ja mogłam zrobić? nie chciało mi się już wczoraj uczyć właściwości manganu, chromu i tych innych, a rano zapomniałam zeszytu i sobie nie przypomniałam
W ogóle to jest zabawne...wróciłam późno, a jako że miałam sporo nauki to wypiłam dwie kawy rozpuszczalne...gdzieś koło północy dałam sobie spokój, ale nie mogłam usnąć i oglądałam jakiś głupi horror z mordercą na tropikalnej wyspie a potem siedziałam na pingerze, i dopiero koło 2 padłam
Widziałam B. w autobusie był trochę zaskoczony tym że się na mnie natknął, tym bardziej że widział W. i myślał że się z nim spotkam więc ja mówię że widzimy się dopiero na próbie bo musi wrócić po samochód a mi nie chce się czekać tyle czasu na mieście i tak gadka-szmatka, nawet całkiem całkiem było tylko znowu brał się za ręczne usuwanie podkładu z mojej twarz -.- jak za starych czasów, hi hi chociaż swoją drogą lepiej ręką niż czymś innym

Muszę ogarnąć pokój bo jak W. mnie odwiezie to za "błogosławieństwem" moich rodziców może u mnie trochę posiedzieć będzie ciekawie no i może lepiej że nie za długo bo muszę się na jazdy jutro wyspać ri.pinger.pl/pgr341/386b5754002b119a4f0ef95f/tumblr_lws2n6qEiO1qim5rxo1_500_large.jpg
 

 

Ojoj ale się dzień zrypanie zaczął miałam jazdy od 7, a MZK za piętnaście...ale nie wiem czemu nie przyjechała mimo że byłam 5 minut wcześniej...a mam rozkład aktualny i jak jeździłam nimi to było wszystko ok...wkurwiłam się strasznie i prawie z płaczem zadzwoniłam do mamy bo kompletnie nie wiedziałam co robić...mówi mi żebym pisała do instruktora i się nie denerwowała...łatwo mówić...gdyby nie kłótnia z W. może bym się tak tym nie przejęła...a zanim dowiedziałam się od instruktora co robić to autobus którym jeżdżę do szkoly odjechał mi...i musiałam ściągać tatę żeby mnie podrzucił na miejsce...aaj...
Jak zobaczyłam że będę jeździć z chłopakiem to się podłamałam...normalnie bym się nawet ucieszyła, całkiem ładny był ale czułam że będzie dobrze jeździć a ja będę mieć przerypane...ale ostatecznie źle nie było...strzeliłam parę baboli ale da się to naprawić będzie ok
Znowu widziałam się z W, bo mieliśmy próbę poloneza...bałam się że znowu będę cały czas w złym humorze...ale nie było źle, na początku byłam trochę przymulona bo średnio się czułam fizycznie i psychicznie...ale potem było lepiej, a pod koniec nawet tak jak zawsze
Jak zawsze...i znowu wylądowaliśmy na tym osiedlu coś mnie ciągnie do takich zrujnowanych budynków, ale o tym może innym razem cóż, widzę że zaczynamy ćwiczyć godzenie się po kłótni działo się, ale nie to co myślicie ale muszę przyznać że tak od tyłu jest całkiem ciekawie i wygodniej bo mogłam oprzeć się rękami o ścianę
Bilans:
- jogurt morelowy - 285 kcal
- kajzerka - 180 kcal
- kebab na grubym cieście - 800 kcal
- sok limonkowy - 250 kcal
Razem: 1515 kcal

Trochę dużo...ale rano ważyłam 68.9 kg, więc nie jest źle

Tak więc w sobotę idę na studniówkę...zobaczymy jak to będzie a jak będzie źle to znajdę inne towarzystwo albo się najebe a potem się zobaczy
  • awatar Patq ♥ !: hheheheh super zapraszam do siebie + dodaj fajnego koma jesli mozesz a w zamin dam ci ja 2 komy :
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›